Po całym tym zajściu poszłam do domu. Gdy już weszłam do domu rozebrałam się i poszłam do mojego pokoju, pooglądać coś w telewizji. Po krótkiej chwili przyszedł mi sms : *Hej, idziesz ze mną na imprezę? * Ten sms był od Sary, tej dziewczyny która wciągnęła mnie w nałóg. Przez nią straciłam wszystko. Przyjaciół, zaufanie rodziców. Teraz jestem nikim. Po paru minutach rozżalania się nad sobą odpisałam : *Nie. Przecież wiesz co będzie dalej! Ja już nie chce tak żyć... Jeżeli ty chcez tak żyć to droga wolna, ale mnie w to nie wciągaj. Ja już chcę przestać...*. Czasem mam taką ochotę iść i się komuś wyżalić. Ale nie mam nikogo. Ugh nienawidzę tego uczucia... Po chwili przyszedł kolejny sms: * Przecież wiem że tego chcesz. Nie pożałujesz <3 Potrzebujesz tego. *.
Ona miała racje. Bardzo tego potrzebowałam, może i bym przestała gdyby tylko ktoś we mnie wierzył, ale tak nie jest. Postanowiłam że szybko odpisze zanim któeaś z nas się rozmyśli. Napisałam jej że to 'ostatni' raz i umuwiłyśmy się na 20.00 . Nagle dostałam takich najgorszych myśli. Co ja najleszego robię. Z jednej strony robię źle bo znowu się pogrążam ale z drugiej i tak nikt się mną nie przejmuje więc nie mam nic do stracenia... Lekko się pomalowałam i nałożyłam na siebie czarną sukienkę. Usłyszałam że ktoś rzuca kamykami w okno od mojego pokoju, to była Sara. Zeszłam po cichu po schodach, ale oczywiście nie musiałam bo rodzice nadal byli w pracy. Ubrałam płaszcz i szpilki... Zazwyczaj się tak nie ubieram no ale raz się żyje, wiedziałam w głębi duszy że jeszcze tego pożałuje... Sara czekała na mnie w samochodzie. Weszłam więc do niego.
- No,no, no . Mała nie poznaje cię. Jeszcze nie dawno miałaś przestać i kogo ja tu widze ?!
-Ja przetanę. Jedźmy już ... -byłam lekko poirytowana bo tyle razy sobie obiecywałam i nic.
-Za każdym razem to mówisz kochaniutka.
To była sama prawda... Przez resztę drogi się do siebie nie odzywałyśmy. Po 10 minutach dojechałyśmy, zajrzałam w telefon i tak jak zawsze nieodebrane połączenia od rodziców, pewnie wrócili do domu. Nie odzwoniłam bo nie miałam na tyle odwagi... Chwile później weszłyśmy do jakiegoś klubu, usiadłam przy barze a koło mnie usiadł jakiś facet coś do mnie mówił ale go kompletnie olałam. Zczełam zamawiać drniki nawet nie pamiętam ile ich wypiłam. Nic nie pamiętam...
*RANO*
Obudziłam się w swoim pokoju. Głowa bardzo mnie bolała, nie mogłam sobie nic przypomnieć z tamtej nocy. Usiadłam na łóżku a po chwili przyszedł tata wraz z mamą.
-Co się stało? Nic nie pamiętam... -zobaczyłam rozczarowanie w ich twarzach...
-Obiecałaś nam. Obiecałaś że przestaniesz się z nią zadawać. -zaczęła mama
-Ja już ci opowiem co się stało. Byłaś na imprezie z tą twoją koleżanką i za dużo wypiłaś. Przywiozła Cię do domu nie przytomną. Proszę bardzo to cała prawda..
- To się już nigdy nie powtórzy. Przepaszam! -wyszli nawet na mnie nie spojrzeli .
Usiadłam pod drzwiami i zaczełam płakać.
Po godzinie nie wiedziałam co robić więc sie ubrałam. Ubrałam czarne rurki i zielony sweterek. A włosy zwiazałam w koka. Zeszłam na doł, tata siedział przy stole i pił kawę.
-Masz nigdzie nie wychodzić -powiedział stanowczym tonem.
-Jestem dorosła nie masz prawa mi rozkazywać.
Ubrałam się i wyszłam. Ja się dziwię że jeszcze mnie z domu nie wyrzucili. Poszłam do kawiarenki obok. Usiadłam przy stoliku i zamówiłam kawę. Nie byłam bardzo godna. Po chwili zobaczyłam że ktoś koło mnie siada. To był ten chłopak co wczoraj.
-No hej. Miałaś do mnie zadzwonić. -poparzył i lekko się uśmiechnął.
CZYTASZ - KOMENTUJ <3
MAM NADZIEJE ZE SIĘ PODOBA. :*
Nie zawsze jest tak jak w naszych myślach...
niedziela, 9 lutego 2014
środa, 8 stycznia 2014
ROZDZIAŁ 1
Dzień jak każdy inny. Znowu wstałam, z tym okropnym bólem głowy. Kolejny raz wstalam, zadając sobie pytanie "DLACZEGO ?!". Nie wiedziałam co mam robić, by przestać. Nie miałam już nikogo, kto by mógł mnie wysłuchać, wspierać i mówić mi ze dam radę, że jestem silna i przestanę. Nikt nie umiał mi pomóc. Rodzice robili wszystko, tylko bym przestała brać te okropne narkotyki. Ale ja ich zawodziłam za każdym razem. Kiedyś byłam nawet na odwyku. Zadziałało, tylko przez miesiąc... Już nad tym kompletnie nie panuje. Za każdym razem gdy brałam to świństwo, szłam się okaleczac. Mialam wrażenie że wraz z moja krwią spływają problemy. Przez chwilę tracilam wszystkie zmartwienia. Wzięłam komórkę, żeby zobaczyć która godzina. Było po 13. Poszlam do łazienki, wzięłam dresy i poszlam się wykąpać. Następnie ubrałam się, wysuszyłam włosy i zeszłam na dół do kuchni by zrobić sobie śniadanie. Mama patrzyła na mnie z żalem i złością... Dziwię się że jeszcze mnie z domu nie wygoniła. Ale nie dziwię się jej że jest na mnie zła. Zawiodłam ją po raz setny.
-Lucie... Czy... Czy ty wczoraj...? -nawet na mnie nie spojrzała tylko złapała się za głowę.
- Nie, mamo. Poszlam poprostu na bardzo długi spacer, musiałam przemyśleć kilka rzeczy. -wiedziałam że mi uwierzy, ale musiałam sklamac. Nie chciałam jej martwić.
-Nie było Cię całą noc! Kogo ty oszukujesz?! Myślisz że nie rozpoznam kiedy moja córka bierze narkotyki a kiedy nie. Prawie spadlas ze schodów. Tata musiał ci pomagać w nocyŻebyś nie spadła. -nie wiedziałam co odpowiedzieć. Mama poszła na górę. Pewnie po to by się naszykowac do pracy. Więc Wzięłam miskę nasypalam płatków i nalałam mleka. Za bardzo bolała mnie głowa żebym robiła jakieś wynalazki. Poszlam do salonu. Po chwili przyszła mama.
-Słuchaj, nie chce żebyś pakowala się w jakieś kłopoty. Proszę Cię, chociaż raz. Teraz wychodzę do pracy. Kocham cie, pa.
-Nie martw się o mnie. Jestem już dorosła. Pa. -mama podeszła pocałowała mnie w czoło i poszła ubrać kurtke i buty a następnie wyszła. Mialam juz wszystkiego dość. Mialam ochotę złapać za żyletkę. Chociaż wiedziałam że nic mi to nie pomoże... Postanowiłam się przejść. Wzięłam klucze, telefon, ubrałam trampki, kurtke, zamknęłam dom i wyszłam z domu chodziłam przez kilka godzin po mieście. Szybko mi się to znudziło więc poszłam do mojego ulubionego miejsca. Do parku. Tam zawsze przechodziłam gdy byłam mała z rodzicami. Szłam i zaczęłam sie rozglądać, nagle wbiegł we mnie przystojny loczek. Przewróciłam się na ziemię, on również.
- Nic ci się nie stało? Przepraszam Cię, spieszę się i cie nie zauważyłem.
-Nic się nie stało. Jak widać żyje... -chyba skądś go znałam ale nie byłam pewna. Miał takie śliczne oczy że nie mogłam przestać się patrzeć, chociaż udawałam że jest mi on obojętny
-Dziś nie mam dużo casu ale jakbyś chciała jutro możemy się umówić. Dam Ci swój numer i jak coś to zadzwonisz. -loczek wyciągnął malutką karteczkę. I zapisał na niej swój numer.
-eh... dobrze nie ma problemu.I dziękuję. -chłopak popatrzyl się na mnie i uśmiechnął się a następnie odszedł. Usiadłam przy najbliższej ławce i obserwowałam go uważnie. Szedł i co chwilę się odwracał w moją stronę. Nawet nie wiem jak ma na imię. Gdyby tylko wiedział że biorę narkotyki i się tnę nigdy nie dał by mi tego numeru... Jestem beznadziejna.
CZYTASZ = KOMENTUJ <3
-Lucie... Czy... Czy ty wczoraj...? -nawet na mnie nie spojrzała tylko złapała się za głowę.
- Nie, mamo. Poszlam poprostu na bardzo długi spacer, musiałam przemyśleć kilka rzeczy. -wiedziałam że mi uwierzy, ale musiałam sklamac. Nie chciałam jej martwić.
-Nie było Cię całą noc! Kogo ty oszukujesz?! Myślisz że nie rozpoznam kiedy moja córka bierze narkotyki a kiedy nie. Prawie spadlas ze schodów. Tata musiał ci pomagać w nocyŻebyś nie spadła. -nie wiedziałam co odpowiedzieć. Mama poszła na górę. Pewnie po to by się naszykowac do pracy. Więc Wzięłam miskę nasypalam płatków i nalałam mleka. Za bardzo bolała mnie głowa żebym robiła jakieś wynalazki. Poszlam do salonu. Po chwili przyszła mama.
-Słuchaj, nie chce żebyś pakowala się w jakieś kłopoty. Proszę Cię, chociaż raz. Teraz wychodzę do pracy. Kocham cie, pa.
-Nie martw się o mnie. Jestem już dorosła. Pa. -mama podeszła pocałowała mnie w czoło i poszła ubrać kurtke i buty a następnie wyszła. Mialam juz wszystkiego dość. Mialam ochotę złapać za żyletkę. Chociaż wiedziałam że nic mi to nie pomoże... Postanowiłam się przejść. Wzięłam klucze, telefon, ubrałam trampki, kurtke, zamknęłam dom i wyszłam z domu chodziłam przez kilka godzin po mieście. Szybko mi się to znudziło więc poszłam do mojego ulubionego miejsca. Do parku. Tam zawsze przechodziłam gdy byłam mała z rodzicami. Szłam i zaczęłam sie rozglądać, nagle wbiegł we mnie przystojny loczek. Przewróciłam się na ziemię, on również.
- Nic ci się nie stało? Przepraszam Cię, spieszę się i cie nie zauważyłem.
-Nic się nie stało. Jak widać żyje... -chyba skądś go znałam ale nie byłam pewna. Miał takie śliczne oczy że nie mogłam przestać się patrzeć, chociaż udawałam że jest mi on obojętny
-Dziś nie mam dużo casu ale jakbyś chciała jutro możemy się umówić. Dam Ci swój numer i jak coś to zadzwonisz. -loczek wyciągnął malutką karteczkę. I zapisał na niej swój numer.
-eh... dobrze nie ma problemu.I dziękuję. -chłopak popatrzyl się na mnie i uśmiechnął się a następnie odszedł. Usiadłam przy najbliższej ławce i obserwowałam go uważnie. Szedł i co chwilę się odwracał w moją stronę. Nawet nie wiem jak ma na imię. Gdyby tylko wiedział że biorę narkotyki i się tnę nigdy nie dał by mi tego numeru... Jestem beznadziejna.
CZYTASZ = KOMENTUJ <3
niedziela, 5 stycznia 2014
Prolog
Mieszkam w Londynie. Byłam kiedyś normalną dziewczyna, szczęśliwą, mającą dużo przyjaciół i kochających rodziców
... Wszystko to, zmieniło się, około jakiś rok temu, gdy poznałam Sare. Na początku wydawała się miła. Ale tylko mi się tak wydawało. Przez nią stałam się uzależniona od narkotyków... Straciłam przyjaciół, szczęście i zaufanie rodziców. Zostałam sama. Próbowałam przestać ale nie umiałam. Następnie poznałam Harry'ego Styles' a i moje życie się odmieniło.
Prolog jest bardzo krótki, ale rozdziały będą długie :) Mam nadzieję ze chociaż to się wam spodoba ;)
... Wszystko to, zmieniło się, około jakiś rok temu, gdy poznałam Sare. Na początku wydawała się miła. Ale tylko mi się tak wydawało. Przez nią stałam się uzależniona od narkotyków... Straciłam przyjaciół, szczęście i zaufanie rodziców. Zostałam sama. Próbowałam przestać ale nie umiałam. Następnie poznałam Harry'ego Styles' a i moje życie się odmieniło.
Prolog jest bardzo krótki, ale rozdziały będą długie :) Mam nadzieję ze chociaż to się wam spodoba ;)
5 komentarzy i daje 1 rozdział : )
Subskrybuj:
Posty (Atom)
